Warsztaty dla Ujeściska-Łostowic.

Strategia dla Ujeściska-Łostowic, kto ma pomysł na tę dzielnicę?

Czy Ujeścisko-Łostowice to nic więcej jak wielka sypialnia? A może jednak miejsce z wielkim, wciąż niewykorzystanym potencjałem? Gdzie leży centrum tej dzielnicy? Czy w ogóle warto ulepszać ten fragment Gdańska? Już za kilka dni z tymi pytaniami w ramach projektu „Quo Vadis, Gdańsku?” zmierzą się mieszkańcy południowych rubieży miasta. Ich zadanie jest „proste”: wymyślić strategię rozwoju swojej okolicy.

O projekcie „Quo Vadis, Gdańsku?”, w którym biorą udział cztery dzielnice Gdańska, pisaliśmy tutaj.

17 listopada (poniedziałek) swój chrzest bojowy przejdą mieszkańcy Ujeściska-Łostowic. Na pierwszych warsztatach zastanowią się nad przyszłością swojej dzielnicy, poszukają jej wad i mocnych stron. I niczym jeden z bohaterów znanej polskiej komedii, będą musieli „odpowiedzieć sobie na jedno… ehmm… bardzo ważne pytanie”.

Ów znak zapytania brzmi: czy Ujeścisko-Łostowice to miejsce, w którym chce mieszkać za 20 lat? I to nie dlatego, że zmusza mnie do tego kredyt mieszkaniowy, a dlatego, że po prostu tego chce.

Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, to pojawią się pytania pomocnicze: „Co w mojej dzielnicy mi się nie podoba?”, „Czego tu brakuje?”, „Jakim terenem warto się zająć w pierwszej kolejności?”. Dyskusji będą przysłuchiwać się architekci i studenci, notować będą urzędnicy, planiści powiedzą, co można, a czego nie można zrobić ze względu na prawne uwarunkowania.

Nie przedłużając: po sześciu takich warsztatach i wielu innych pytaniach i odpowiedziach ma się urodzić strategia rozwoju przynajmniej fragmentu dzielnicy.

Brzmi może nieco naiwnie, ale organizatorzy projektu przekonują, że w tym projekcie jest metoda.

http://mojaorunia.pl/index.php?option=com_orunia&Itemid=24&task=artykul&id=3559

– W Gdańsku brakuje strategii dla poszczególnych dzielnic. Brakuje dyskusji na temat, jak dana część miasta powinna się rozwijać. Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego fragmentarycznie opisują dzielnice i często nie uwzględniają uwarunkowań społecznych. Chcielibyśmy, aby stworzona wspólnie strategia dzielnicy ułatwiła realizację małych inwestycji, o których decydują mieszkańcy – mówi Przemysław Kluz, przedstawiciel Gdańskiej Fundacji Innowacji Społecznej i jeden z pomysłodawców projektu „Quo vadis, Gdańsku?”.

Na Ujeścisku-Łostowicach tak zwanym organizatorem społeczności lokalnej w projekcie „Quo Vadis, Gdańsku?” jest Mirosław Pająkowski. Od czterech lat zasiada w tutejszej Radzie Dzielnicy, mieszka na ulicy Przemyskiej, jest autorem wniosków do Budżetu Obywatelskiego. Organizator społeczności lokalnej to pośrednik między mieszkańcami, a koordynatorami projektu, osoba, która jest odpowiedzialna za nagłośnienie w dzielnicy całej akcji.

– Chciałbym, aby w trakcie tych warsztatów udało się nam zaplanować przyszłe centrum dzielnicy. Kawiarnie, kręgielnia, siłownia, biblioteka, to wszystko może przecież być w naszej okolicy, nie musielibyśmy jechać do Śródmieścia, czy do pasa nadmorskiego – uważa Pająkowski.

Projekt nie polega jednak na tym, by rzucać z kapelusza kolejne życzenia, a później w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku rozejść się do domów. Chodzi raczej o to, by taki kluczowy fragment dzielnicy znaleźć, przygotować dla niego plan rozwoju, przekazać wytyczne urzędnikom i czekać aż znajdą się miejskie środki i/lub prywatni inwestorzy, którzy mogą „widzimisię” mieszkańców wcielić w życie.

Nie będzie to łatwe. Z kilku powodów.

Zdaniem Pająkowskiego, Ujeścisko-Łostowice to dzielnica z dużą liczbą mieszkańców, ale dzielnica bardzo rozproszona. – Rejon Havla-Płockiej, Osiedle Pięć Wzgórz, Osiedle Świętokrzyskie, rejony Wielkopolskiej – wylicza uczestnik projektu. – To są oderwane od siebie, oddzielone różnymi barierami architektonicznymi tereny, często niemające ze sobą za wiele wspólnego. Kilka lat temu radni miasta zaserwowali nam podział administracyjny, który jest sztuczny i który nie sprzyja integracji naszej dzielnicy.

Po drugie, na co zwraca uwagę Pająkowski, na Ujeścisku-Łostowicach brakuje lokali użytkowych. – Nie ma tu miejskich lokali, dominują spółdzielnie i deweloperzy. Od jakiegoś czasu szukamy miejsca na dzielnicową bibliotekę i naprawdę nie mamy w czym przebierać. W rejonie gdzie mieszkam punkty usługowe powstają w garażach, bo po prostu inne opcje nie istnieją.

Przeszkadza też stereotyp. – O tej części Gdańska przyjęło mówić się, że jest to jedna wielka noclegownia – uważa Pająkowski.

Są jednak i plusy. – W porównaniu np. do Wrzeszcza, który również uczestniczy w projekcie, mamy tę przewagę, że mamy sporo niezagospodarowanych terenów. Ewentualna strategia, którą tutaj wypracujemy nie musiałaby oznaczać wyburzeń, czy przesunięć. Dotyczyłaby przyszłych planów, byłaby sygnałem dla urzędników, jak dany rejon chcą za kilka lat widzieć mieszkańcy – wyjaśnia mój rozmówca.

Tylko czy urzędnicy posłuchają mieszkańców?
– W projekcie uczestniczą urzędnicy. Mam nadzieję, że spojrzą na naszą strategię łaskawym okiem. Chodzi o to, by sprawdzili czy nasze pomysły są zgodne z ich wizją. I ewentualnie, by odpowiednio to wszystko dopasowali – odpowiada mieszkaniec Ujeściska-Łostowic.

Pająkowski obawia się innej kwestii. Sen z powiek spędza mu przyszła frekwencja na warsztatach. Musi też znaleźć odpowiedź na pytanie, jak skłonić mieszkańców różnych części dzielnicy, by ze sobą współpracowali.

– Boję się sytuacji, kiedy na drugich warsztatach wybierzemy już fragment dzielnicy, dla którego chcemy tworzyć strategię, ale nie będzie on odpowiadał wszystkim. Osoby, które mieszkają w innej części Ujeściska-Łostowic mogą stwierdzić, że interesuje ich tylko własne sąsiedztwo i na następne warsztaty już nie przyjdą.

Michał Wójtowicz to mieszkaniec osiedla Pięciu Wzgórz, który chce wziąć udział w projekcie „Quo Vadis, Gdańsku?”. – Nie da się ukryć, że mieszkamy na społecznej pustyni. Blokowiska, na których nie ma (jeżeli nie liczyć trzech sklepów na krzyż i placów zabaw) żadnej przestrzeni wspólnej – mówi.

– Moim zdaniem takie społeczno-kulturalne miejsca powinny się w dzielnicy pojawić. Podczas warsztatów będę na to zwracał uwagę. Z chęcią posłucham jednak innych mieszkańców, być może widzą oni problemy Ujeściska-Łostowic zupełnie inaczej.

QuoVadisUjeścisko

źródło: Piotr Olejarczyk mojaorunia.pl .

Zapisz się do newslettera

Najnowsze wpisy

Licznik

  • 235Ten wpis:
  • 30945Odsłon razem:
  • 13Odsłon dzisiaj:
  • 32Odsłon wczoraj:
  • 23283Gości razem:
  • 10Gości dzisiaj:
  • 24Gości wczoraj:
  • 25Gości dziennie:
  • 0Goście obecnie online:
  • 26 marca 2012Licznone od:

Najnowsze komentarze

    Archiwa