Relacja z warsztatów 16.02.2015

Zaiskrzyło. Nieliczna publiczność „obstrzelała” urzędników. Planiści wskazali na liczne ich zdaniem błędy w projektowaniu południowych dzielnic Gdańska. Czwarte warsztaty w ramach projektu „Quo Vadis, Gdańsku”, które miały wczoraj miejsce na Ujeścisku pokazały smutną prawdę: publiczna przestrzeń jest często traktowana przez magistrat po macoszemu, a i sami mieszkańcy mają to z reguły w nosie.

– Po trzech miesiącach tych warsztatów popadam w coraz większe przerażenie – mówił wczoraj jeden z uczestników dyskusji w ramach projektu „Quo Vadis, Gdańsku?”. Spotkanie miało miejsce na Ujeścisku, w Domu Sąsiedzkim na Przemyskiej.

Mieszkańca Ujeściska przeraziło to, że urzędnicy właściwie w żaden sposób nie dzielą się swoimi pomysłami, planami i koncepcjami zmian w publicznej przestrzeni. Informacje, jeżeli już się pojawiają, są najczęściej trudno dostępne i są przedstawione tak, że zrozumieją je tylko osoby, które mają fachowe wykształcenie.

W rezultacie przestrzeń za naszymi oknami (rzecz tyczy się całego Gdańska, choć wczoraj skupiano się głównie na Ujeścisku-Łostowicach, i ogólnie południowych dzielnicach miasta) zmienia się bez właściwie żadnego udziału mieszkańców.

Inna sprawa, co też było widać wczoraj po frekwencji na spotkaniu, że wcale nie ma tak wielu gdańszczan, których takie kwestie jak publiczna przestrzeń interesuje.

A ci nieliczni, którzy chcą poświęcać swój czas, by dyskutować o swojej dzielnicy, ulicy, czy podwórku, natykają się na kolejny mur.

W dużym uproszczeniu można go zdefiniować tak: w Gdańsku nie tak łatwo się dowiedzieć, jaki urząd za co odpowiada.

Przykład pierwszy z brzegu. Zaproszeni wczoraj przedstawiciele Biura Rozwoju Gdańska przyznawali, że na przykład w trakcie projektowania ulicy Havla… nie zawsze byli nawet zapraszani na kolejne spotkania. Naciskani, nie do końca potrafili wytłumaczyć mieszkańcom, kto ostatecznie zadecydował, że ulica Havla ma taki kształt, a nie inny.

A ten kształt nie podoba się niektórym mieszkańcom Ujeściska, jak i biorącym udział w projekcie „Quo Vadis, Gdańsku?” planistom.

Takie oto, zasłyszane wczoraj argumenty: cały ciąg komunikacyjny (dwa pasy ruchu w każdą stronę, pasy zieleni, linia tramwajowa, chodniki i ścieżki) liczy sobie aż 80 metrów szerokości i jest barierą dla pieszych mieszkańców dzielnicy. Nikt wprawdzie nie chce ograniczać pasów jezdni, ale linia zabudowy powinna być bliżej, powinno być więcej drzew, powinny być łatwiejsze i szybsze przejścia dla pieszych.

I nie powinno dublować się Łódzkiej, która tak na marginesie miała być ciągiem pieszo-rowerowym. Ale z planów nic nie wyszło.

Wyszła za to szeroka na 80 metrów Havla, gdzie drogę tworzył jeden zespół projektowy, a ciąg tramwajowy – inny. Jak argumentowali architekci, mamy dzielnicę, którą dzieli szeroka ulica szybkiego ruchu. Dla kierowców jest ok, dla pieszych – już nie. I ogólnie dla mieszkańców też nie, bo budując taką barierę, nie da się raczej tchnąć życia w peryferyjną dzielnicę. O gwarnym bulwarze mieszkańcy Ujeściska mogą więc póki co zapomnieć.

Jak przekonywali wczoraj nie będący na regularnym etacie miasta planiści, należy zrobić wszystko, by mieszkańców Ujeściska-Łostowic nie czekała już niedługo swoista powtórka z rozrywki.

A to całkiem możliwe, bo właśnie teraz decyduje się tak zwana kolejność budowania nowych dróg w południowym Gdańsku. Z nieoficjalnych informacji, które płyną ze strony BRG wynika, że pięć pierwszych ulic, mogących doczekać się budowy w najbliższych kilku latach to: Nowa Politechniczna, Nowa Warszawska, Nowa Jabłoniowa, Nowa Bulońska Północna, Nowa Świętokrzyska.

Mieszkańców Oruni zmartwi z pewnością fakt, że w pierwszych koncepcjach urzędników planowana Nowa Podmiejska-Nowa Małomiejska spadła z dotychczasowego trzeciego miejsca poza pierwszą piątkę. – To się może zmienić, wszystko jest dopiero w fazie koncepcji. W połowie kwietnia szykuje się publiczna dyskusja na temat planowanych ulic – mówią urzędnicy. O sprawie napiszemy w osobnym artykule.

Według założeń takie ulice jak Nowa Bulońska, czy Nowa Warszawska mają przypominać trochę ulice Havla (dwa pasy ruchu w każdą stronę). Architekci i niektórzy mieszkańcy Ujeściska nie chcą, by nowe arterie były niczym więcej jak tylko powieleniem schematu ulicy nazwanej na cześć czeskiego prezydenta. Ma być więc nie tak szeroko, bardziej zielono i tak, by ludzie chcieli tutaj chodzić, a nie tylko przechodzić przez pasy.

Miastu oberwało się wczoraj również za projektowane przez nich „centrum” południa Gdańska, pod które już przygotowano stosowną rezerwę. Zdaniem krytykujących, nikt w mieście tak naprawdę nie sprawdził zasadności takiej inwestycji. Teren jednak został „zamrożony” przez planowaną inwestycję, co oznacza, że przez wiele lat nic tam nie będzie mogło powstać.

– W Gdańsku nie ma strategii między tym co planowane jest docelowo, a tym co jest dzisiaj. Mówi się o jakimś centrum osiedlowym, które powstanie za 50 lat, ale w ogóle nie mówi się, co będzie działo się z tym terenem przez te 50 lat – komentowała Gabriela Rembarz z Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego Politechniki Gdańskiej.

– Żadne plany nie są wieczne – próbowali bronić się urzędnicy. Ale byli wczoraj wyjątkowo nie w formie. Jeden z miejskich planistów próbował nawet przekonywać, że to Referat ds. Estetyzacji zajmuje się dbaniem o przyjazny mieszkańcom wygląd nowych ulic w Gdańsku. Każdy kto choć trochę zna możliwości REM i ich rzeczywiste moce przerobowe, musiał się tutaj uśmiechnąć.

Kolejny mieszkaniec utyskiwał z kolei na wolnoamerykankę, którą miasto pozwala uprawiać deweloperem w południowych dzielnicach miasta. – Tworzą się jakieś ulice, wycinana jest zieleń, buldożerami w ordynarny, rzeźnicki sposób rzeźbione są tereny, ścinane góry, zasypywane doliny. Kto nad tym panuje? – pytał wyraźnie zdenerwowany. I dał propozycje, by zaprosić planistów BRG na wycieczkę po przynajmniej fragmencie Ujeściska.

Jeszcze ciekawiej zrobi się na kolejnych, piątych już warsztatach. Wtedy to urbanistki zaprezentują przygotowaną przez nich ministrategię dla Ujeściska-Łostowic, która będzie zbiorem wytycznych, wskazówek i pomysłów, prezentowanych przez aktywnych mieszkańców dzielnicy.

źródło: Piotr Olejarczyk mojaorunia.pl .

Zapisz się do newslettera

Najnowsze wpisy

Licznik

  • 78Ten wpis:
  • 28954Odsłon razem:
  • 7Odsłon dzisiaj:
  • 9Odsłon wczoraj:
  • 21881Gości razem:
  • 6Gości dzisiaj:
  • 9Gości wczoraj:
  • 21Gości dziennie:
  • 1Goście obecnie online:
  • 26 marca 2012Licznone od:

Najnowsze komentarze

    Archiwa